tym razem
świąteczne talerze,
... mam jeszcze świeczniki,
puszki na słodycze
i bombki,
sztuk zaszczytne 9
plus jedna zaczęta,
które w stanie surowym (?)
(można tak powiedzieć
o plastikowej bombce?)
przeleżały w kartonie 3 lata,
ze względu na swój kształt.
W ubiegłym roku miałam
dwa podejścia do bombek,
dobrze, że były plastikowe,
bo szklane mogłyby
nie doczekać się ukończenia.
Ubiegłoroczne bombki tradycyjnie
nie są skończone,
jedna potrzebuje lakieru,
a druga szlifu, albo odmoczenia
najpierw musiałby zostać odnalezione.
Po zrobieniu tych kilku sztuk
stwierdziłam,
że nawet fajnie się je robiło
i chyba zrobie sobie większe zaopatrzenie
na przyszły rok.




