Gdyby dzień miał chociaż dwie godziny więcej,
a tydzień miał chociaż jeszcze jedną sobote lub niedziele,
to może wreszcie byłabym na bieżąco.
Póki co,
goniąc czas
nadrabiam zaległości.
Jakiś czas temu wróciła do mnie moja herbaciarka,
która troche przeszła,
która kiklakrotnie zmieniała swój wygląd,
i przez kórą też trochę przeszłam,
kilkakrotnie zmieniając jej wygląd.
Ale dzięki wielkiej pomocy Stregi
obyło się bez strat
nie licząc
pozdzieranych papierem ściernym palcy
oraz
kraka, który wylądował w koszu
i
niesforna herbaciarka może ujrzeć światło dzienne
W międzyczasie
wykończyłam to,
co mnie wykańczało.
Mianowicie
wylakierowałam to,
co powinno już dawno zostać wylakierowane.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz